Not logged in. · Lost password · Register
Forum: Sztuka Podchodzenia/Skradania
Poezja i Carol Tiggs
Dzikie gesi.....
Avatar
dorota #1
Member since Nov 2007 · 49 posts
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
Subject: Poezja i Carol Tiggs
Wiersze Mary Oliver odkryla dla wojownikow i praktykujacych kobieta Nagual Carol Tiggs...
Celebrujmy je i potraktujmy, jak dotyk DUCHA...I niech nas tresc tych wierszy wzmacnia i przenosi w inne rejony...


Podroż

Pewnego dnia wiedziałaś,
co musisz zrobić i zaczęłaś
Choć glosy wokół ciebie
krzyczały źle doradzając
Choć cały dom drżał
i czułaś znane szarpanie w kościach
„napraw me Zycie”
krzyczał i ty nie przestałaś
Wiedziałaś, co robić,
choć wiatr wtrącał się w nieswoje sprawy
Swymi mocnymi palcami
w swych posadach bardzo mocno
Choć ich melancholia
była straszna było za późno
Choć dzika noc
droga pełna zwalonych gałęzi i głazów
Krok za krokiem
pozostawiłaś swe glosy w tyle
Gwiazdy zaczęły płonąc,
choć połacie chmur
Nowy glos, który ci towarzyszył
rozpoznawałaś, jako swój własny
Wkraczał głębiej i głębiej
w twój świat zdecydowany,
By chronić Zycie,
Zycie, które mogłabyś zachować.


Mary Oliver
Avatar
Lagarto (Administrator) #2
User title: Żółty Solarny Wojownik
Member since Aug 2007 · 34 posts
Group memberships: Administratorzy, Użytkownicy
Show profile · Link to this post
Dziwnym zbiegiem okoliczności ;) przed chwilą wpadła mi w ręce francuskojęzyczna wersja tego wiersza, krtórą wam posyłam... :)

Le Voyage

Un jour tu as finalement su
Ce que tu avais à faire et à commencer,
Bien que les voix autour de toi
Te hurlaient encore
Leurs mauvais conseils-
Bien que toute la maison
Ait commencé à trembler
Et que tu aies encore
Ce boulet à ta cheville.
« Répare ma Vie ! »
Pleurait chaque voix.
Mais tu ne t’es pas arrêté.
Tu savais ce que tu avais à faire,
Bien que le vent attaquait
De ses doigts obstinés
Les fondations les plus intimes,
Bien que leur mélancolie
Etait atroce.
Il était déjà assez tard,
La nuit était déchaînée,
Et la route pleine de branches tombées
Et de pierres.
Mais petit à petit,
Comme tu laissais les voix derrière,
Des étoiles ont commencé à briller
A travers le manteau de nuages,
Et il y a eu une voix nouvelle
Que tu as lentement
Reconnue comme étant la tienne,
Qui t’a tenu compagnie
Tandis que tu arpentais à grands pas
Le monde, de plus en plus loin,
Déterminé à faire
La seule chose que tu pouvais faire-
Déterminé à sauver la seule vie que tu pouvais sauver.
♪♬ .... ♪♬
Avatar
agutek #3
Member since Mar 2008 · 64 posts · Location: poznań
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
Mroczny Hymn

Na nocnym niebie chmury się kłębią.
Noc mnie ogarnia, pieści swą głębią.
Podmuchy wiatru liśćmi targają,
Szeleszczą, huczą, zawodzą, grają...
Chłód mnie przenika do szpiku kości...
Ciemność rozgrzewa - kocham Ciemności...

Na horyzoncie widać tańczące
Rozbłyski burzę obwieszczające.
W nich aura strachu i moc miłości...
Energia cierpień, czar namiętności...
Północ minęła już bez wątpienia...
w przestrzeń kosmiczną Twego imienia

dźwięk się unosi... Między światami
mknie bym mógł w końcu złączyć się z Wami...

Ma mroczna dusza metamorfuje-
Odczuwam rozkosz, cierpienie czuję...
Tańczyłem z życie, uczyłem dzieci ...
Teraz odchodzę w objęcia śmierci...
Życie dać śmierci - to jest pokusa
W krwawych pieszczotach tchnąć w Sukkubusa

Wszystko! by złączyć się z zaświatami,
by tam się wreszcie zjednoczyć z Wami...

Natura wyje - świat w dysharmonii
W rytm grzmotów wznoszę mroczny hymn do nich
Wyście bogami... Wyście diabłami...
Nas chcecie dobrych, lecz Wy źli sami!!!
Grzmot mnie porywa - lecę do góry
Ja - czarny piorun przebijam chmury

mknie moja dusza między światami
W stronę Syriusza - spotkać się z Wami...
William Blake
Avatar
agutek #4
Member since Mar 2008 · 64 posts · Location: poznań
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
In reply to post #2
.
William Blake
Tygrys

Tygrysie, błysku w gąszczach mroku:
Jakiemuż nieziemskiemu oku
Przyśniło się, że noc rozświetli
Skupiona groza twej symetrii?

Jakaż to otchłań nieb odległa
Ogień w źrenicach twych zażegła?
Czyje to skrzydła, czyje dłonie
Wznieciły to, co w tobie płonie?

Skąd prężna krew, co życie wwierca
W skręcony supeł twego serca?
Czemu w nim straszne tętno bije?
Czyje w tym moce? kunszty czyje?

Jakim to młotem kuł zajadle
Twój mózg, na jakim kładł kowadle
Z jakich palenisk go wyjmował
Cęgami wszechpotężny kowal?

Gdy rój gwiazd ciskał swe włócznie
Na ziemię, łzami wilżąc jutrznię,
Czy się swym dziełem Ten nie strwożył,
Kto Jagnię lecz i ciebie stworzył

Tygrysie, błysku w gąszczach mroku:
W jakim to nieśmiertelnym oku
Śmiał wszcząć się sen, że noc rozświetli
Skupiona groza twej symetrii?
Close Smaller – Larger + Reply to this post:
Verification code: VeriCode Please note the verification code from the picture into the text field next to it.
Smileys: :-) ;-) :-D :-p :blush: :cool: :rolleyes: :huh: :-/ <_< :-( :'( :#: :scared: 8-( :nuts: :-O
Special characters:
Go to forum
This board is powered by the Unclassified NewsBoard software, 20080804-dev, © 2003-8 by Yves Goergen
Current time: 2012-02-23, 13:10:33 (UTC +02:00)